Jayden Coke-Domingue, koszykarz Decki Pelplin: Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, wiedzieliśmy, że to będzie trudny mecz. Żubry grały tu dobrze przeciwko dobrym drużynom, gra w tej hali nie jest łatwa. Przeciwnicy grają naprawdę dobrze, jest trudno. Trudno jest pokonać drużynę, która nie ma nic do stracenia, ale ten mecz musieliśmy po prostu wygrać. Czuję, jakby brak roli faworyta pomagał wygrywać mecze. Zrobiliśmy swoje, jeśli chodzi o defensywę, uniknęliśmy przestojów, co było naszym największym problemem w ostatnim meczu z Polonią. Pomagaliśmy sobie wzajemnie w obronie, atakowaliśmy za pomocą kontrataków, na pewno mogliśmy lepiej wykonywać rzuty wolne. Potrzebowaliśmy takiego meczu do wygranej, trener zawsze powtarza, że musimy wygrywać takie mecze, zawsze stawia przed nami taki cel. Mecz nie był łatwy, rywal jest ostatni w tabeli, ale walczy z każdym, ale wykonaliśmy swoją pracę, zrobiliśmy to, co sobie założyliśmy. Jestem wdzięczny naszym kibicom za to, że się tu pojawili. W naszej hali kibice zawsze dają nam wsparcie, impuls i to niesamowite, że podróżują za nami sześć–pięć godzin, czym dają nam motywację do wygrywania. Przegraliśmy dwa mecze z rzędu i potrzebowaliśmy tej wygranej. Pod koniec sezonu musimy walczyć, aby zająć jak najlepsze miejsce w play-off. Cieszę się, że wygraliśmy, dla naszego trenera, bo gdybyśmy przegrali, nasze treningi byłyby cięższe.
Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Bardzo chciałem podziękować naszym kibicom, którzy przyjechali nas wspierać a także tym kibicom, którzy nas dopingowali przed ekranami laptopów, telewizorów. Dla mnie to był powrót sentymentalny do Białegostoku. Kiedyś troszkę tutaj swojej prywaty wrzucę. W 1997 roku za czasów panowania trenera Jacka Gembala miałem przyjemność wygrać w Dojlidach Białystok w Ekstraklasie. Tutaj stawiałem swoje pierwsze kroki i de facto ostatnie. Niesamowicie się rozwinęło miasto. Są nowi ludzie, którzy odpowiadają za koszykówkę, dlatego powiem szczerze, że ubolewam trochę, że w przyszłym roku może zabraknąć Żubrów w pierwszej lidze, ponieważ jest to bardzo fajne miejsce, bardzo dobre miejsce do koszykówki. Widać, że te osoby, które się tutaj zajmują, tą koszykówkę oddają i wkładają całe serce, dlatego na pewno Żubry zasługują na to, żeby zostać w tej lidze. Jeszcze wydaje mi się, że iluzoryczne szanse są na to, żeby Żubry się utrzymały. Na pewno będziemy ściskać kciuki i dopingować. Przegraliśmy dwa mecze z rzędu i to był ciężar gatunkowy na pewno był na naszych plecach. Widać było w naszych poczynaniach dużo niedociągniętych rzutów, niewymuszonych błędów, ale pierwsza kwarta de facto zaważyła na końcowym wyniku, którą wygraliśmy 12 punktami, druga połowa na remis. Ciężko się gra, ciężko się gra z drużyną, która może, a my w tym wypadku musieliśmy. Jeżeli chcemy liczyć się w walce o playoffy, to to było spotkanie dla nas za 4 punkty, dlatego jestem dumny z drużyny, dumny z chłopaków, że mimo tego, że dzisiaj diabeł położył ogon na obręczy i wiele rzutów nam nie wpadło, jednak udało nam się pokonać bardzo groźną i niebezpieczną drużynę, zwłaszcza na swoim parkiecie.
Myles Douglas, koszykarz Żubrów Abakus Okna Białystok: To był zacięty mecz. Chcę podziękować drużynie, myślę, że przygotowaliśmy się dobrze. Myślę, że trener dał nam wszystko, co potrzebujemy, żeby wygrać. Kilka błędów w meczu, których mogliśmy uniknąć, ale myślę, że to był ciężki mecz dla obu drużyn.
Kamil Piechucki, trener Żubrów Abakus Okna Białystok: Gratulacje dla gości za wygraną. Sprawa dość prosta, w końcówce przy jednym posiadaniu wyszarpali do końca ten mecz, robiąc to samo, co przez całe spotkanie. Atakując mocno szybki atak, atakując mocno fizycznie, żeby wykreować straty do tego szybkiego ataku i to im się udało. I to jest jedyny powód, dlaczego Decka, która w tym momencie mocno idzie w play-off, wygrała dzisiaj w Białymstoku.
Dzisiaj popełniliśmy 23 straty. Na własnej hali to jest zbyt dużo i tutaj naprawdę jest 26 punktów z szybkiego ataku, my mieliśmy tylko 13, to już wiemy gdzie to się skończyło. Zresztą było też widać gołym okiem, że za dużo tych punktów po stratach i to jest jedyna rzecz, którą dzisiaj powinniśmy mieć w lepszym stylu, żeby ten mecz wygrać. Natomiast nie bez przyczyny goście grają tak przez cały sezon i wyszarpali wiele zwycięstw. Jest tam być może więcej jakości w tej fizyczności, jest być może więcej doświadczenia, natomiast dzisiaj szczerze mogę tylko podziękować naszym zawodnikom, bo nie złożyli się w drugiej połowie, wracali kilkakrotnie do tego meczu. Natomiast 23 straty ciężko jest wygrać mecz, można spokojnie pomyśleć co by było gdyby. Dzisiaj możemy sobie pogdybać, gdybyśmy stracili piłkę 13 razy, a nie 23. To są dodatkowe szanse na rzuty, a tym samym mniej szans na otwarte punkty dla gości. Typowo taktycznie wszystko było wiadome, natomiast trzeba mieć piłkę. No i przy plus 3, plus 2 dla przeciwników, jeżeli oddamy im łatwy rzut na prawą rękę, gdzie uczulaliśmy na to, no i stracimy piłkę, to nie mogliśmy tego wygrać, bo już czasu zabrakło, być może jeszcze chwilę moglibyśmy grać, natomiast takie są realia i to goście zabrali to, można powiedzieć swoją jakością, którą od początku prezentują.
