Marek Popiołek: Taki występ to jest dla nas wstyd

,

Lista aktualności

Marek Popiołek: Taki występ to jest dla nas wstyd

Kotwica Port Morski Kołobrzeg nadspodziewanie łatwo pokonała PGE Spójnię Stargard. Podopieczni trenera Marka Popiołka nie potrafili przeciwstawić się rywalowi przegrywając 53:97. "Taki występ to dla nas wstyd" - podsumował to spotkanie szkoleniowiec PGE Spójni.

Obraz

,

 

Szymon Szmit, koszykarz PGE Spójni Stargard: Gratulacje dla drużyny z Kołobrzegu za wygraną. Dziękuję wszystkim kibicom, którzy dzisiaj przyjechali i przepraszam ich za to, co się dzisiaj stało. Kołobrzeg, wyśmienicie dzisiaj zaczął ten mecz. My nie mogliśmy znaleźć żadnej odpowiedzi, żeby im się przeciwstawić. Byliśmy presowani w ataku, nie mogliśmy trafić do kosza i niestety skończyło się, jak się skończyło. Gramy następny mecz w sobotę i mam nadzieję, że jestem przekonany, że taki mecz jak ten się nie powtórzy i damy z siebie wszystko w następnym meczu.

Marek Popiołek, trener PGE Spójni Stargard: Trudno mówić o jakichś względach taktycznych, bo wyglądaliśmy jak zespół kompletnie nieprzygotowany do dzisiejszego spotkania i to się na pewno zaczyna od podejścia mentalnego i od koncentracji nas wszystkich. Ja tu nie chcę teraz wskazywać palcami ani piętnować nikogo indywidualnie, bo wyglądaliśmy fatalnie jako drużyna i ja za to biorę odpowiedzialność jako trener. Nie przypominam sobie, abym uczestniczył w takim meczu, zwłaszcza bodaj cztery dni po niezłym w naszym wykonanym spotkaniu i zwycięstwie w Stargardzie. W trakcie spotkania próbowaliśmy na różne sposoby nawiązać jakikolwiek kontakt z Kotwicą, ale nie było praktycznie żadnych pozytywów dzisiaj, o których mógłbym wspomnieć. No i co jeszcze? Oczywiście doceniam bardzo mocno zainteresowanie, jakie jest w Kołobrzegu i tym bardziej jest mi bardzo przykro, że tak się zaprezentowaliśmy w meczu derbowym, kiedy tak licznie przyjechali nasi kibice. Rozumiem ich frustrację, gniew w stu procentach, bo tak naprawdę żaden z nas dzisiaj nie pokazał, że byliśmy gotowi, aby rywalizować na tym poziomie, jakim jest jakikolwiek mecz pierwszoligowy, a może tym bardziej mecz derbowy, który generuje większe emocje. Dla mnie jako dla trenera to jest bardzo trudne doświadczenie, natomiast po tych rozmowach, które też już mieliśmy teraz przed chwilą w szatni z zespołem, no to wiemy, że musimy być wszyscy w tym razem, wziąć za to odpowiedzialność i prezentować się na odpowiednim poziomie, bo działając w ten sposób i narażając się na tego typu sytuacje i takie mecze, my sami się doprowadziliśmy do tego momentu i odpowiedź na to, co się wydarzyło i na to, jak my zareagujemy musimy znaleźć wewnątrz naszej szatni, w naszym zespole i nie jest akceptowalne podejście nasze i nasza skuteczność i w obronie i w ataku, jakby w realizowaniu wszystkich założeń w obronie, znaczy po obu stronach boiska i musimy jak najszybciej odpowiedzieć we właściwy sposób w sobotnim meczu z ŁKS-em i zmazać tę plamę, bo taki występ to jest dla nas wstyd.

Znamy dobrze zespół Kotwicy, bo wiadomo, że od wielu lat funkcjonuje on w podobnym ustawieniu personalnym, znamy bardzo dobrze zawodników pod względem taktycznym, czuliśmy, że możemy w tym meczu rywalizować, ale tak naprawdę problem według mnie największy nie tkwił w samej taktyce, tylko w tym, że Kotwica uwypukliła wszystkie nasze słabe punkty, słabe strony.

My nie potrafiliśmy zareagować i to się dzieje na płaszczyźnie indywidualnej, bo to chodzi o każdego z nas, każdego zawodnika, każdego trenera, każdą osobę, która działa przy zespole, po prostu wszyscy za to bierzemy odpowiedzialność. Wyglądaliśmy fatalnie i nie potrafiliśmy nawiązać walki z Kotwicą w żaden sposób, a jeżeli nawet chodzi o trochę krótszą rotację kotwicy, no bo wiadomo, nie grał Szymon Długosz, jakby wielokrotnie tutaj gracze Kotwicy pokazywali, że też są bardzo groźni grając w tej krótkiej rotacji i mają kilku klasowych zawodników, także po prostu wracam do tego, że niestety dzisiaj nie mogę żadnych pozytywów mówić o tym, co my zrobiliśmy, o swoim zespole i to problemem nie uważam, że była taktyka, ale problemem jest coś poważniejszego, czyli jakieś podejście mentalne do tego meczu i koncentracja, a także to, jak szybko się rozsypaliśmy w momencie, kiedy nam nie szło, a kiedy Kotwica grała świetnie. Były jeszcze jakieś momenty w pierwszej połowie, gdzie można było nawiązać walkę albo może, nie wiem, jeszcze na samym początku trzeciej kwarty, ale jakby podcinała nam skrzydła każda dobra akcja Kotwicy i nasze znowu głowy zawodników i nas wszystkich może szły w dół, a nie powinno tak być, powinniśmy wykazać się wtedy większą taką twardością mentalną i odpowiedzieć Kotwicy w sposób koszykarski i tego nie zrobiliśmy i za to jeszcze raz powiem, po prostu jest mi wstyd jako trenerowi, bo kończąc mecz z takim wynikiem, to cokolwiek bym powiedział, nic mądrego to nie będzie.

Powrót Pawła Kikowskiego jest dosyć daleko jeszcze, bo ta rehabilitacja odbywa się w swoim tempie i to jest tak na tyle powiedzmy skomplikowany uraz odniesiony w tym pierwszym meczu z Kotwicą, że trudno prognozować, trudno mówić o jakiejś realnej dacie powrotu, po prostu on robi pewne postępy i rusza się na tyle dobrze, że może już wykonywać pewne ruchy koszykarskie, ale jest jeszcze dosyć daleko od tego, aby wyjść na parkiet.

 

Jordan Lewis, koszykarz Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: Na początku chciałbym zacząć od tego, że chciałbym podziękować kibicom. Naprawdę ich doping był dzisiaj bardzo mocny i my jako cały zespół doceniamy to i jest to dla nas naprawdę ogromne wsparcie. Co do meczu to pokazaliśmy, że mamy duże jaja, że jesteśmy zespołem, że możemy razem osiągnąć naprawdę wiele w tym sezonie. Przed nami jeszcze jest sporo meczów, na pewno damy z siebie 100%, żeby każdy pozostały wyglądał tak jak ten dzisiejszy. Zrealizowaliśmy założenia i każdy dał z siebie wszystko, zrealizował to co trener założył przed meczem, ale też każdy motywował każdą inną osobę u nas i mam nadzieję, że każdy mecz będzie wyglądał tak samo jak dziś.

Rafał Frank, trener Kotwicy Port Morski Kołobrzeg: Gratuluję po prostu chłopakom, dzisiaj pokazali, że naprawdę to są bohaterowie. Mimo wszystkich rzeczy, które mamy, wszystkich tych problemów, wychodzimy na parkiet, mamy ten mecz. To jest jedna z nielicznych szans, w których możemy grać 5 na 5, rywalizować. Jesteśmy wszyscy, mamy złość sportową, mamy dosyć dużo problemów personalnych, kontuzje, ale mówię, mimo tego my byliśmy, jesteśmy i będziemy zespołem. Wydaje mi się, że to, że trzymamy się razem i wspieramy wszyscy razem i mamy tą złość sportową w sobie, dzisiaj naprawdę eksplodowało. Nikt się nie spodziewał takiego meczu, super oprawa przez kibiców zrobiona, mega głośno na hali. Do tego my zagraliśmy najlepsze spotkanie w sezonie więc ciężko tutaj akurat mówić, możemy się bardzo cieszyć, ale mówię to chwała chłopakom. Oni napracowali się na boisku, oddali serducho i wydaje mi się, że wiedzieliśmy przed meczem, że będzie bardzo ciężko, bo mocno Spójnia gra. To nie jest zespół z dołu tabeli, więc tutaj nasze problemy zdrowotne, musieliśmy wejść na wyżyny i nie mieliśmy nic do stracenia. Wydaje mi się, że super mentalnie do tego podeszliśmy i chłopacy naprawdę pokazali charakter, pokazali przysłowiowe jaja. W takim meczu jestem mega dumny, że ich prowadzę. Jak przegrywamy, jestem dumny, że ciężko pracują, więc jesteśmy na dobre i na złe razem. Wydaje mi się, że teraz w tej chwili możemy się cieszyć i naprawdę super, ale chłopacy mają dwa dni maksymalnie, a przy tak krótkiej rotacji musimy naprawdę szybko się zregenerować i czeka nas bardzo ważne spotkanie z mega mocnym Pelplinem, który dzisiaj też pokonał Starogard Gdański. Mam nadzieję, że do soboty będziemy mieli wystarczająco sił, żeby znowu wyjść i walczyć o zwycięstwo.

Na tym polega właśnie sport i trzeba wierzyć w to, co się robi i nie poddawać nawet w tych najgorszych momentach. Ciężkie czasy budują mocnych ludzi i wydaje mi się, że tak to wygląda. Mamy ciężko od samego początku, wiatr nam w oczy wieje, nic nam nie pomaga. Możemy tylko liczyć na siebie, jeden za drugim stanie. Będziemy wykonywać to, co możemy, plus dodamy coś ekstra z serducha i z tych przysłowiowych jaj. Musimy wierzyć, przede wszystkim wierzyć i ci chłopacy uwierzyli. Pracowaliśmy nad mentalem, powiedzieliśmy sobie, że nie mamy nic do stracenia. Musimy w to uwierzyć i koniec. My w każdym meczu staramy się tak podchodzić do spotkania. Tych kilka spotkań, gdzie przegraliśmy jednym, dwoma posiadaniami, naprawdę widziałem, że chłopakom jest żal. Żal mają w sercu, że gdzieś tam mega sił stracili, chcieli bardzo, za wszelką cenę chcieli wygrywać mecze. Kilka meczów nam uciekło, ale pokazali, że mimo tego, że trenujemy… na jednej ręce, bym zliczył treningi, w których zagraliśmy pięć na pięć od października, ale my nie będziemy narzekać, nie będziemy szukać wymówek. Mamy siebie nawzajem. Ten mecz wydaje mi się jeden za wszystkich, wszyscy za jednego i w każdym meczu będziemy starać się pokazać też kibicom, że zależy nam na tym, żeby odwzajemnić się dobrą grą i zostawić serce na boisku, dlatego brawa dla chłopaków i naprawdę dzisiaj to jest ich dzień. Niech chwilkę odpoczną, ale maksymalnie do północy, bo już trzeba pomyśleć o Pelplinie.