Marcin Tomaszewski, zawodnik ŁKS Coolpack Łódź: Gratulacje dla obu zespołów za fajny mecz. Wiedzieliśmy, że ten mecz będzie dla nas ciężki. Drużyna z Poznania gra w tym roku bardzo dobrą koszykówkę. Uważam jednak, że byliśmy dobrze przygotowani. Wiedzieliśmy, których zawodników musimy bronić w określony sposób. Rywale zaskoczyli nas celnymi trójkami. Trafiali na ponad 54 procentach, co jest świetnym wynikiem. Wydaje mi się, że część tych trójek była oddawana przez ręce, z ósmego metra i z trudnych pozycji. Dlatego ogólnie uważam, że graliśmy dobrze w obronie. Jeśli chodzi o naszą drużynę, to po raz kolejny zagrała duża liczba zawodników. Dzisiaj wystąpiło aż dwunastu. Punkty również rozłożyły się równomiernie, co bardzo cieszy. Jeszcze jedna rzecz, która cieszy, to 21 asyst. To dobry wynik.
Drużyna z Poznania gra bardzo dobrą, szybką i agresywną koszykówkę. Koszykówka jest czasami grą falami. Wiedzieliśmy, że nawet jeżeli mieliśmy przewagę dziesięciu czy kilkunastu punktów, to spotkanie nie było jeszcze skończone. Rywale trafiali trudne trójki i nas doganiali. Uważam jednak, że bardzo dobrze z naszej strony wyglądało to, że kiedy zbliżali się wynikiem, potrafiliśmy utrzymać prowadzenie i odeprzeć ich atak.Rzadko zdarza się mecz, w którym drużyna gra przez pełne 40 minut na bardzo wysokim poziomie. Wiadomo, że musimy kontrolować naszą koncentrację i w każdej kwarcie pokazywać, że jesteśmy jednym z kandydatów do wysokich miejsc w tej lidze. Nie ma się jednak czym stresować. To w miarę normalne i cieszmy się z tego, że potrafimy odpierać ataki przeciwników.
Trochę musieliśmy poczekać na te trafienia zza łuku, ale ostatecznie skończyliśmy na 33 procentach skuteczności, co jest dobrym wynikiem. Każdy z naszych zawodników stanowi zagrożenie rzutami za trzy punkty. W jednym spotkaniu trafia jeden, w kolejnym drugi. Uważam, że to jest siła naszego zespołu – jesteśmy nieprzewidywalni i każdy potrafi zaskoczyć.
Dragan Nikolić, trener ŁKS Coolpack Łódź: Jak widzicie, pewnego dnia Marcin Tomaszewski będzie dobrym trenerem. Zna już wszystkie liczby i statystyki z tego meczu. Zgadzam się z nim. To było dobre, wymagające spotkanie. Naszym głównym problemem było to, że Poznań grał w swoim rytmie, a my nie. Rywale naprawdę mocno nas spowolnili i to stanowiło największy problem. Mimo wszystko przetrwaliśmy trudne momenty. Trafiliśmy kilka rzutów za trzy punkty, podejmowaliśmy dobre decyzje w ataku, a w ostatniej kwarcie zmieniliśmy naszą obronę przeciwko grze dwa na dwa, szczególnie przy pick and rollu. To przyniosło dobre efekty. Musimy jednak dalej pracować. Poznań pokazał, że jest bardzo dobrym zespołem w walce o zbiórki. To drużyna atletyczna, mająca zawodników świetnie walczących na tablicach. To również sprawiało nam problemy. Musimy poprawiać wszystkie drobne elementy naszej gry – zastawianie przeciwników, reakcję po pierwszym podaniu, organizację szybkiego ataku i wiele innych szczegółów. Jesteśmy dopiero w październiku. Będziemy kontynuować pracę i podchodzić do wszystkiego mecz po meczu.
Pracujemy nad wszystkim na treningach, ale nie zawsze wszystko wychodzi podczas meczu. Przez pierwsze 27 minut trafiliśmy tylko dwa rzuty za trzy punkty. To był dla nas słaby dzień pod tym względem, chociaż większość tych pozycji była naprawdę otwarta. W przerwie powiedziałem zawodnikom, że gracze Poznania z numerami 10 i 99 są w dobrym rytmie. Trafiali bardzo trudne rzuty, czasami nawet szczęśliwe. Musieliśmy ich zatrzymać, ale przede wszystkim nie mogliśmy się denerwować. Nie da się wygrać meczu już w pierwszej połowie. To była dla nas bardzo dobra lekcja, bardzo dobry sprawdzian. Trzeba zachować koncentrację i kontynuować grę. Czasami coś idzie nie tak, ale trzeba z tym walczyć. Myślę, że dobrze zareagowaliśmy, szczególnie w ostatniej kwarcie. Ograniczyliśmy rotację w porównaniu do pierwszych trzech kwart i dobrze zamknęliśmy spotkanie. Mamy dwunastu zawodników i możemy korzystać z całej dwunastki. W trakcie sezonu forma poszczególnych graczy będzie się zmieniać. To naturalne. Wierzę jednak, że zawsze będziemy potrafili znaleźć pięciu zawodników, którzy w danym momencie będą w najlepszej dyspozycji i pomogą nam wygrać. Tak jak dzisiaj w końcowych minutach.
Edmunds Valeiko, trener Enei Basket Poznań: Przede wszystkim gratulacje dla ŁKS-u. Rywal wykorzystał nasze straty, zdobywając po nich 20 punktów. To zdecydowanie za dużo. Mimo wszystko przez cały czas byliśmy w meczu i walczyliśmy. Tak samo jak walczymy obecnie z kontuzjami. Niestety nie jesteśmy w stanie w stu procentach prezentować takiej koszykówki, jaką pokazywaliśmy przed sezonem, kiedy wszyscy zawodnicy byli do dyspozycji. Nie chcę jednak szukać wymówek. Taka jest nasza praca. Dziękuję zawodnikom, ponieważ zrobili wszystko, co mogli. Oczywiście pojawiały się błędy taktyczne i techniczne, ale walczyliśmy do samego końca. Szkoda tylko, że podczas takiego meczu nie było więcej kibiców na trybunach.
Oczywiście, że był to mecz do wygrania. Kiedy jedziemy na spotkanie, zawsze jedziemy po zwycięstwo. Taki mam charakter. Nie chcę już ciągle mówić o doświadczeniu. Średnia wieku naszego zespołu wynosi 23,5 roku. Oczywiście końcówki spotkań czy poszczególnych kwart są bardzo ważne. Tak jak wcześniej mówiłem, wszystko zależy od drobnych szczegółów. Dzisiaj jest porażka, nie zwycięstwo. Musimy dalej pracować.
Jan Nowicki, zawodnik Enei Basket Poznań: Jedyne, co mogę powiedzieć, to że my jako zawodnicy musimy być skoncentrowani przez pełne 40 minut. Jeżeli chcemy wygrywać w tej lidze, musimy jako zespół być agresywni i walczyć przez całe spotkanie. Taki jest nasz styl. Dzisiaj doprowadziliśmy do remisu i to pokazuje, że możemy grać z każdym i wygrać z każdym. Wszystko zależy od nas. Jeżeli będziemy w stanie utrzymać taką intensywność przez 40 minut, będziemy wygrywać mecze. Dzisiaj niestety tego nie zrobiliśmy i dlatego przegraliśmy. Chciałbym również pogratulować drużynie z Łodzi i podziękować naszym kibicom, którzy przyjechali dzisiaj na mecz.
