Nie sztuką jest wygrywać, kiedy wszystko idzie dobrze

,

Lista aktualności

Nie sztuką jest wygrywać, kiedy wszystko idzie dobrze

Decka Pelplin pokonała Miasto Szkła Krosno, odrabiając w czwartej kwarcie straty i przechylając szalę zwycięstwa na swoją korzyść. – Takie zwycięstwa kształtują DNA i charakter drużyny – podkreślał trener gospodarzy Rafał Knap. Z kolei szkoleniowiec krośnian Robert Witka nie krył rozczarowania powtarzającymi się błędami swojego zespołu i przyznał, że klub rozważa wzmocnienia kadrowe.

Obraz

,

 

Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno: Gratulacje dla drużyny gospodarzy za zwycięstwo. Mieliśmy plan na ten mecz, określone zasady. Wiedzieliśmy, z czego żyje Pelplin, czyli z kontrataku. To był jeden z najważniejszych elementów tego spotkania – żeby wracać do obrony. Niestety nasz powrót do obrony w pierwszej połowie właściwie nie istniał. Gdy wydawało się, że opanowaliśmy sytuację, mamy trochę lepszą egzekucję w ataku i co za tym idzie, lepszy powrót do obrony, w czwartej kwarcie znowu straciliśmy 11 punktów z kontrataku. W czwartej kwarcie zabrakło nam absolutnie dyscypliny taktycznej i egzekucji. To były główne czynniki, przez które przegraliśmy z gospodarzami.

Pracujemy. Pracuje też nasz zarząd, żeby zespół wzmocnić albo wykonać pewne ruchy, dobrać graczy, którzy pomogą nam w aspektach, które obecnie kuleją. Najgorsze jest to, że wiemy, jakie popełniamy błędy, i nie potrafimy się ich ustrzec. To jest najgorsze, bo na analizie będę znowu pokazywał te same rzeczy, które pokazuję przez ostatnie mecze. To trochę boli, bo wkrada się taka bezsilność. Nad czymś pracujemy, a to nie przynosi efektów, ale takie są realia. Nie możemy się teraz poddawać ani załamywać. Oczywiście wszyscy są zdenerwowani po tym meczu, bo pokazaliśmy już fragmenty niezłej koszykówki, ale dalej nie potrafimy utrzymać tego poziomu przez 40 minut. Będziemy pracować nad tym, żeby nasza gra była bardziej stabilna przez całe spotkanie.

Szymon Pawlak, zawodnik Miasta Szkła Krosno: Przede wszystkim gratulacje dla drużyny z Pelplina. Postawili nam ciężkie warunki. Tak jak trener wspomniał, drużyna z Pelplina żyje tak naprawdę z szybkiego ataku. Chcieliśmy to zatrzymać, ale w drugiej kwarcie nasz powrót do obrony właściwie nie istniał. Przeciwko tak doświadczonemu zespołowi nie możemy popełniać takich błędów. W czwartej kwarcie również zabrakło dyscypliny, tak jak wspomniał trener. Nie możemy pozwalać tak doświadczonemu zespołowi na zbudowanie takiej przewagi. Musimy spojrzeć sobie w oczy. Mamy teraz tydzień do kolejnego meczu, musimy wyciągnąć wnioski i pracować dalej.
 

Tobiasz Dydak, zawodnik Decki Pelplin: Chciałbym powiedzieć, że wygraliśmy ten mecz duchem walki. Chciałbym też w imieniu całej drużyny bardzo podziękować kibicom. Było widać, że kiedy zaczęliśmy grać twardo, szybko, kiedy ruszyliśmy do przodu, nasza gra wyglądała lepiej. To nie było skomplikowane. Pokazaliśmy ducha walki i potrafiliśmy postawić się przeciwnikowi.
 

Rafał Knap, trener Decki Pelplin: Na pewno kibice potrzebowali tego zwycięstwa. O stylu nie będziemy teraz rozmawiać. Ważne natomiast, że dwa punkty zostają u nas. Bardzo dziękujemy kibicom za to, że nas wspierali. Zawsze będziemy im za to wdzięczni. Chciałbym też bardzo serdecznie przywitać rzeszę reporterów. Widzę, że jest tutaj głos z Hongkongu, „Tygodnik Powszedni” z Estonii. Witam pana Suorga, widzieliśmy się ostatnio w Finlandii. Chciałbym jeszcze powiedzieć, że nie sztuką jest wygrywać, kiedy wszystko idzie dobrze. Zawsze będę to powtarzał. Sztuką jest wygrywać, kiedy wszystko sprzysięga się przeciwko nam. W czwartej kwarcie pokazaliśmy ducha walki, wolę zwycięstwa. Było dużo radości z gry. Myślę, że takie zwycięstwa kształtują DNA, kształtują charakter drużyny, która jest nowa, bo mamy czterech nowych graczy. Cieszę się, że wygraliśmy ten mecz po porażce we Wrocławiu. Powoli wraca do nas Jayden po kontuzji. Całkiem nieźle zaprezentował się również Jacek, mimo że grał z podkręconą kostką, ale wszyscy gracze zasłużyli na pochwały. Nawet ci, którzy nie wyszli na boisko, ponieważ stawiają odpowiednie warunki na treningach i pracują, żebyśmy byli lepsi z każdym dniem.

Kiedy drużyna przeciwna odskoczyła nam na osiem punktów, było 62:70. Powiem szczerze, że już powoli traciliśmy wiarę, bo gra zupełnie nam się nie kleiła. Nie mogliśmy trafić z gry przez pięć minut w trzeciej kwarcie, ale potrafiliśmy odrobić te straty, a w czwartej kwarcie wyjść na prowadzenie. Nie będę mówił o pojedynczych akcjach, o rzutach wolnych, trójce z rogu boiska czy łatwych punktach spod kosza. Natomiast uważam, że w ostatnich pięciu minutach graliśmy bardzo dobrą obronę. Taką, jaką chciałbym, żebyśmy grali przez cały sezon.

Po porażce we Wrocławiu, na prośbę chłopaków mieliśmy trochę cięższe treningi. Było ich też więcej. Do tego analiza wideo po północy, bo wtedy najlepiej się koncentrują, ale to wszystko na prośbę chłopaków. Jestem tutaj tylko po to, żeby spełniać ich zachcianki. Poprosili, więc tak mieli. Nie ukrywam, że o północy czy pierwszej w nocy wolałbym spać, ale jeśli chcieli mieć analizę wideo, to ją mieliśmy. Dodatkowo od kapitana wyszła sugestia, żebyśmy w końcu zaczęli ciężej pracować. Pojedziemy więc na plac do naszego głównego sponsora i zobaczymy, jak ludzie ciężko pracują od siódmej czy ósmej rano. My też chcieliśmy do nich dołączyć, pokazać, że potrafimy ciężko pracować i zapracowywać na zaufanie kibiców, a także na wynagrodzenia, które mamy ustalone. Muszę tutaj pochwalić klub. Jeszcze nigdy nie byłem w takim klubie, w którym pieniądze zawsze byłyby na czas. To też jest bardzo ważne dla tych młodych chłopaków i nie tylko młodych, ponieważ nie muszą się zastanawiać, co włożą do garnka. To jest bardzo ważne i z tego się cieszę.