Musimy się odbić od dna, bo niżej już upaść właściwie nie można

,

Lista aktualności

Musimy się odbić od dna, bo niżej już upaść właściwie nie można

Solvera Sokół Łańcut odniósł drugie zwycięstwo w sezonie PZKosz 1 Ligi Mężczyzn, pokonując na wyjeździe GKS Tychy. Goście od początku narzucili rywalom dużą intensywność, zdominowali walkę o zbiórki i kontrolowali spotkanie. Zupełnie inne nastroje panowały w obozie gospodarzy, którzy po trzeciej kolejnej porażce nie ukrywali rozczarowania. – Na dziś to my wyglądamy najsłabiej w tej lidze – przyznał trener GKS-u Tomasz Jagiełka.

Obraz

,

 

Piotr Wieloch, zawodnik Solvera Sokoła Łańcut: Gratulacje dla naszego zespołu, zagraliśmy agresywnie, była intensywność, tak musimy grać, wygraliśmy deskę. Jeżeli będziemy agresywni od początku spotkania to dużo zespołów będzie się z nami męczyć. Jestem dumny z chłopaków. Każdy wszedł, zrobił robotę. Patrzymy w przyszłość. Dwa dni wolnego, regeneracja i będziemy pracować jeszcze ostrzej, bo stać nas w tej lidze na duże rzeczy.

Dariusz Kaszowski, trener Solvera Sokoła Łańcut: Dobry wieczór. Dziękuję za rywalizację zespołowi z Tychów. Uczulałem mój zespół od samego początku, że nie będzie to łatwe spotkanie z tego względu, że zespół z Tychów zaczął od dwóch porażek. Bardzo słabo wyglądali w ostatnim meczu w Łodzi, więc uczulałem chłopaków, że nie możemy sobie pozwolić na chwilę dekoncentracji. Od początku musimy wejść w ten mecz z dużą energią. Gratuluję zespołowi, że to zrobił. Pierwsza połowa wygrana trzynastoma punktami praktycznie pozwoliła nam kontrolować mecz do końca i pilnować przewagi, która została wypracowana. Uważam, że ani przez moment nasze zwycięstwo nie było zagrożone, więc wielkie gratulacje dla zespołu. Tak jak Piotrek wspomniał, teraz chłopcy dostaną dwa dni wolnego za dobrą pracę, a od wtorku rozpoczynamy przygotowania do kolejnego meczu. 

Tomasz Śnieg, zawodnik GKS Tychy: Gratulacje dla Łańcuta. Po tej klapie w Łodzi na pewno jako zespół chcieliśmy wyglądać inaczej niż dzisiaj. Tak jednak nie było. Nie możemy złapać rytmu, nie możemy złapać flow. Wszystko jest takie dookoła - jedna akcja dobrze, parę źle. Wszyscy są poddenerwowani i efekt mamy w postaci wyniku. Liga nam ucieka. Nieważne z kim gramy, naprawdę musimy zacząć grać w koszykówkę, bo zaraz będzie już za późno.
 

Tomasz Jagiełka, trener GKS Tychy: Myślę, że Tomek powiedział jedną bardzo ważną rzecz – na pewno jesteśmy poddenerwowani. Przepraszam, zacznę od gratulacji, bo Łańcut był dzisiaj bardzo zdeterminowany, żeby wygrać to spotkanie i na pewno miał większy luz w grze. Nam nie można odmówić chęci. Tylko czasami jest tak, że jak bardzo chcesz, to wtedy zazwyczaj nie wychodzi. Mógłbym tutaj siedzieć na tej konferencji i tłumaczyć się z tego, jak trenowaliśmy, że mamy problemy, że Dziemba wyszedł z łóżka, że Jeszke też ma swoje problemy, ale nie o to chodzi. Naprawdę musimy zacząć grać w koszykówkę, bo na razie – jak to mądrzy trenerzy mówią – trzeba zacząć rzucać do koszyka, a my tego nie robimy. Trzeba złapać swój rytm. Wierzę w ten zespół i wierzę, że jeżeli dobrze przepracujemy tydzień, tak jak miało to miejsce w okresie przygotowawczym i przed meczem ze Spójnią, to później wyglądamy zdecydowanie lepiej. Dzisiaj wyglądaliśmy bardzo słabo, zwłaszcza w ataku w pierwszej połowie. Próbowaliśmy szarpać w defensywie, ale Łańcut jest tak ofensywnym zespołem, że niestety za każdym razem, kiedy się zbliżaliśmy, zostawaliśmy ukarani. Na pewno razi w oczy zbiórka 26:48. Choćbym nie wiem co wymyślił, przy takiej różnicy nie wygramy meczu. Jeżeli Milovanović ma dziewięć zbiórek w ataku, to nasi wysocy muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy byli na tym meczu. Jeden zawodnik był w stanie zdominować mecz, bo on zrobił dzisiaj wszystko. Otworzył strzelców, otworzył grę pod koszem i niestety żaden z naszych wysokich nie był w stanie go zatrzymać. Myślę, że jesteśmy zablokowani w ataku. Nigdy nie zaczęliśmy sezonu w taki sposób. Wszyscy mają duże ambicje, wszyscy chcą wygrywać mecze. Jesteśmy świadomi, że bardzo dobrze rozpoczęliśmy sezon, przede wszystkim od dobrej gry, a później coś się posypało. Mamy swoje duże problemy, o których mówię. To nie jest miejsce, żeby mówić o nich i płakać. Nie ma czasu na płacz, bo liga nam odjeżdża. Trzeba się skupić przede wszystkim na sobie.Tak jak mówi Tomek, nieważne, z kim gramy. Czy będziemy grali z Kołobrzegiem, czy z kimkolwiek innym – na dziś to my wyglądamy najsłabiej w tej lidze. Taka jest prawda. Musimy się odbić od dna, bo niżej już upaść właściwie nie można.