Z nikim się tutaj nie położymy i przed nikim broni nie złożymy

,

Lista aktualności

Z nikim się tutaj nie położymy i przed nikim broni nie złożymy

BS Polonia Bytom z przytupem wróciła na pierwszoligowe parkiety. Beniaminek po pełnym emocji spotkaniu i dogrywce pokonał Miasto Szkła Krosno 91:85. Po meczu jego przebieg podsumowali zawodnicy oraz trenerzy obu zespołów.

Obraz

,

 

Filip Struski, koszykarz Miasta Szkła Krosno: Myślę, że przyjeżdżając tutaj do Bytomia, wiedzieliśmy, że to będzie ciężkie spotkanie, ponieważ drużyna Polonii na sto procent będzie chciała się zaprezentować tak jak się zaprezentowali na swoim parkiecie. Chcieli pokazać, że ten awans, który wywalczyli w drugiej lidze, nie wziął się znikąd. My dobrze weszliśmy w to spotkanie, egzekwowaliśmy nasz atak gdzieś tam w 70%, ale przede wszystkim w pierwszej połowie dobrze broniliśmy, bo zatrzymaliśmy drużynę Polonii na 35 punktach. W drugiej połowie nam się to rozjechało i później rozsypaliśmy się jak domek z kart. Mam nadzieję, że obejrzymy wideo, jest sporo pracy przed nami przed najbliższym spotkaniem.

Robert Witka, trener Miasta Szkła Krosno: Gratulacje dla Polonii Bytom, która zasłużyła dzisiaj na to zwycięstwo. Mieliśmy swoje założenia na ten mecz. Jednym z nich było zatrzymanie szybkiego ataku. Drugim, powiązanym z tym, był nasz dobry atak i odpowiednia selekcja rzutowa, która miała uniemożliwić przeciwnikom granie z kontry. Te dwie rzeczy wyglądały dzisiaj bardzo źle. Druga rzecz, która mnie martwi i z którą do tej pory nie potrafimy sobie poradzić, to utrzymanie koncentracji przez cały mecz. Przy tak doświadczonym zespole, jaki mamy, jest to dla mnie na ten moment niezrozumiałe. Dużo nad tym pracujemy i o tym rozmawiamy, a od początku przygotowań nie jesteśmy w stanie pójść do przodu. Zbyt dużo gry falami i problemy z egzekucją pewnych rzeczy, które mieliśmy założone przed meczem, powodują, że wyglądamy bardzo słabo. Dopóki pokazujemy, że jesteśmy mądrym i doświadczonym zespołem i gramy tak, jak powinniśmy, wyglądamy dobrze. Jeżeli wymyślamy sobie na boisku jakieś swoje rzeczy, to niestety pojawiają się problemy. Dzisiaj mieliśmy tego dobry przykład.

Jarosław Giżyński, koszykarz BS Polonii Bytom: Na początku chcielibyśmy podziękować zespołowi z Krosna za taki mecz w pierwszej kolejce. Dogrywka, mnóstwo emocji, ale na szczęście to my wychodzimy z tego zwycięsko i bardzo nas to cieszy. Uważam, że zagraliśmy zespołowo. Szczególnie w drugiej połowie, kiedy musieliśmy odrobić około dziesięciu punktów. 27 asyst mówi samo za siebie. Na pewno kluczem była też deska, którą – jak widzę – zremisowaliśmy. Wiedzieliśmy, że Krosno jest trochę większym zespołem gabarytowo, szczególnie pod koszem. Naszym kluczem było zabezpieczenie deski, żebyśmy mogli spokojnie wyprowadzać atak, również szybki. To nam się udawało. Pomoc naszych kibiców była nieoceniona. Jak zawsze dowieźli, tym razem już w pierwszej lidze. Cieszymy się, że było ich tak dużo. Cieszymy się też, że daliśmy im tyle emocji i możemy razem z nimi świętować to zwycięstwo.

Mariusz Bacik, trener BS Polonii Bytom: Przyłączam się do gratulacji Jarka dla zespołu z Krosna. Przyjechali tutaj i postawili nam bardzo trudne warunki, a mimo wszystko udało nam się wyjść z tego obronną ręką. Nie przesadzę, jeśli powiem, że byliśmy naprawdę bardzo dobrze przygotowani na zespół z Krosna. Myślę, że mecz, który rozegraliśmy z nimi jakieś trzy tygodnie temu, dał nam dużo wiary w to, że dzisiaj możemy tutaj wygrać. Myślę, że chłopcy też tak to czuli. Jeszcze przed rozpoczęciem meczu, na sam koniec w szatni, przemówiłem do chłopaków, w języku polskim do Polaków szczególnie, z przesłaniem dotyczącym tego, co od kilku tygodni krąży gdzieś w internecie – że jesteśmy drużyną drugoligową, że ci chłopcy się tutaj nie nadają i że spadniemy z hukiem. Nie wiem, czy to ich zmobilizowało, czy nie. Fakty są takie, że to my dzisiaj mamy dwa punkty, a jeszcze niedawny zespół z ekstraklasy musi poczekać co najmniej tydzień na pierwsze zwycięstwo. To bardzo cieszy i napawa optymizmem przed kolejnymi tygodniami pracy. Atmosfera w zespole jest doskonała. Oczywiście atmosfera jest dobra, kiedy się wygrywa. Mieliśmy bardzo dobrą atmosferę również w zeszłym roku, kiedy szliśmy jak burza w drugiej lidze. W tym roku mamy świadomość, że tak łatwo nie będzie i wszystkiego nie będziemy wygrywali. Oczywiście chcielibyśmy wygrać jak najwięcej. Jeżeli będziemy się trzymać razem, jest szansa, że jeszcze coś ugramy, szczególnie tutaj, w Bytomiu. To jest gorący teren. Pierwszy rywal już się o tym przekonał. Za dwa tygodnie przyjeżdża kolejny bardzo mocny przeciwnik, ale będziemy walczyć. Z nikim się tutaj nie położymy i przed nikim broni nie złożymy. Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, który trochę mnie niepokoi – urazy, bo trochę ich mamy. Dzisiaj graliśmy bez Michała Medesa, który jest ważną postacią w naszym zespole. W ostatnim momencie zdecydowaliśmy również, że Sean Biernacki dzisiaj zagra, bo było zagrożenie, że może tak się nie stać. Jeżeli chcemy coś wygrywać, a na pewno chcemy, musimy być zdrowi. To jest podstawa wszystkiego.

Nie chcę tutaj strzelać jakimiś datami jeśli chodzi o powrót Rafała Serwańskiego. Bardziej trzeba byłoby zapytać fizjoterapeuty czy doktora. Wydaje mi się, z tego co pamiętam, że jeżeli nie październik, to chyba listopad. W następnym meczu jeszcze nie zagra.

Wczoraj mieliśmy jednostkę treningową właśnie o godzinie 15:00, chociażby po to, żeby zobaczyć, jak światło funkcjonuje w hali o tej porze, kiedy na zewnątrz jest jeszcze widno. Zupełnie inaczej wygląda to o godzinie 18:00. Jak będziemy grali o 20:00, to nie przewiduję trenować o 20:00, bo to już jest dla mnie za późno. Jestem starszym panem i o tej godzinie już powoli kładę się spać, więc takich godzin treningów nie przewiduję. Mam nadzieję, że jak będą mecze o 20:00, to będą na tyle emocjonujące, że nie przysnę i normalnie je poprowadzę.