Łukasz Dziergowski, trener WKK Active Hotel Wrocław: Gratulacje dla Starogardu Gdańskiego za zwycięstwo, bo są w trudnej sytuacji kadrowej i dzisiaj ten mecz był na pewno dla nich ważny. No cóż, my też nie jesteśmy w najlepszej sytuacji kadrowej, bo na dzisiejszy mecz przyjechaliśmy bez dwóch zawodników. Bruno Chalicki i Jakub Patoka. Mam nadzieję, że Kuba został szczęśliwym ojcem właśnie, więc chociaż jeden pozytyw. Co do meczu, no my też nie mieliśmy łatwych przygotowań do tego meczu, bo chłopcy z naszego klubu grali U19, Mistrzostwa Polski, Puchar Polski, więc ostatnie dwa tygodnie też trenowaliśmy i tutaj dziękuję chłopakom z naszego klubu, z młodszych roczników, którzy nas uzupełniali na treningach, żebyśmy pograli pięć na pięć chociaż, więc to akurat szacunek dla nich, że poświęcili swój czas. A jeśli chodzi o mecz, no to też po prostu mieliśmy taki, jak to powiedzieć, problem z zebraniem całego zespołu, dziesięciu ludzi, żeby po prostu potrenować i się dobrze przygotować do tego meczu. W zasadzie chłopcy po U19 przyjechali, jeden dzień przerwy i od razu jedziemy na mecz do Starogardu, także być może to było też jakąś przyczyną porażki. Przede wszystkim jeśli chodzi o sam mecz, zaczęliśmy go fatalnie, bo zaczęliśmy bardzo ospale, zaczęliśmy bez energii, zrobiliśmy w tej pierwszej kwarcie kilka takich bardzo prostych strat i ta gra się w tej kwarcie ustawiła tak, że musieliśmy cały mecz gonić. Trzy następne kwarty były na remisie. Czego zabrakło jeszcze, to na pewno wykończenia na zbiórce, bo 20 zbiórek w ataku przy naszej obronie, która te rzuty prowokowała, no powinniśmy po prostu kilka więcej zebrać i być może ten mecz by był do końca wyrównany.
Dostosowaliśmy się na początku do jakiejś sennej gry zamiast przyspieszyć, trochę zaatakować, pobić się o jakieś bezpańskie piłki, powalczyć, pobudzić się, nawet komunikacyjnie popchnąć jeden drugiego, przybić piątkę, napędzić się, to patrzyliśmy jak zespół ze Starogardu podaje sobie piłkę, wykańcza akcje, biega sobie, podaje, rzuca, a my byliśmy cały czas za nimi i spóźnieni. Nawet jak mieliśmy jakieś założenia w obronie, to 4-5 pierwszych akcji zamiast bronić tak jak powinniśmy, to grali w ten sposób jak sobie zaplanowali, chyba jak na treningach robią, więc się troszeczkę odblokowali i chyba poczuli, że mogą sobie pozwolić na dużo i kontrolowali ten mecz. No i stąd chyba wynikały kolejne kwarty, gdzie po prostu musieliśmy gonić.
Dzisiaj czytałem na przykład o historii Starogardu, o pomniku pamięci ofiar hitlerowskich w lesie. Również historia drugiej wojny światowej, tutaj te walki w rejonie Pelplina, Starogardu, też cmentarz żołnierzy radzieckich niedaleko hotelu Ren, przecież Ren, dobrze mówię chyba, też swego czasu odwiedziłem, zobaczyć gdzie to jest w ogóle. Co jeszcze? Też okres napoleoński. Czytałem o oblężeniu chyba Starogardu, także parę ciekawostek jakichś tutaj sobie znalazłem.
Michał Kroczak, koszykarz WKK Active Hotel Wrocław: Gratulacje dla zespołu przeciwnego. My nie wyszliśmy przygotowani na ten mecz odpowiednio. Zostaliśmy zdominowani. To widać choćby właśnie po tych 20 zbiórkach ofensywnych. Rywale mogli ponawiać sobie swoje akcje i znowu ustawiać ofens. Tak naprawdę myślę, że to było głównym powodem naszej porażki. W pierwszej kwarcie weszliśmy ospale w mecz i to ustawiło cały mecz do końca.
Darko Radulović, trener SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: Przede wszystkim podziękowania dla kibiców, którzy w dużej liczbie pojawili się na dzisiejszym meczu, w środku tygodnia. Zazwyczaj nie gra się w trakcie tygodnia, ale dziękujemy kibicom za ich wsparcie. Wszelkie gratulacje należą się zawodnikom. Graliśmy dziś wąskim składem złożonym z siedmiu zawodników z bardzo ograniczoną rotacją, ale pokazaliśmy wolę zwycięstwa, chcieliśmy walczyć, wygrać i prowadziliśmy przez cały mecz. Wiem, że dużo ludzi powiedziałoby, że ten mecz musieliśmy wygrać z racji naszej pozycji w tabeli, ze to obowiązek, ale musieliby wejść w moją skórę, żeby przekonać się jak trudno przygotować się do meczu mając tylko siedmiu zawodników, jak ciężko trenować w takim składzie dlatego wszelkie gratulacje należą się dziś zawodnikom.
Popełnialiśmy pewne błędy w obronie, ale generalnie bronisz w siódemkę i jesteś dość ograniczony jeśli chodzi o wysokich zawodników spodziewaliśmy się, że Waldow będzie dominował pod koszem i miał 9 zbiórek w ataku. W ostatniej kwarcie w obu drużynach większą rolę odgrywała ofensywa. Musimy popracować nad podejściem mentalnym, by kończyć mecze wcześniej. Jeśli większą rolę odgrywałaby defensywa, mecz pewnie skończylibyśmy na poziomie około 72-73 punktów i tez byloby ok.
Często apelowałem do zawodników o skupienie, rywale często zmieniali sposób obrony i musieliśmy znajdować dobry sposób do gry w ataku. Chcę, żeby moi zawodnicy dawali z siebie to co maja najlepsze, żeby byli najlepszą wersją siebie. Czasami to działa, czasami mniej, pewnie często jest to dla nich nudne, gdy im mówię te same rzeczy po raz kolejny, ale to jest dla dobra drużyny.
W tak wąskim zestawieniu na treningach staramy się radzić sobie z sytuacją, nie tracić intensywności treningu, jego jakości. Z siedmioma zawodnikami jest ciężko, by na każdym z nich położyć taką presję, by z treningu wyszli zmęczeni. Nie jest łatwo, ale próbujemy trzymać zawodników w formie i w gotowości taktycznej.
Michał Sitnik, koszykarz SKS-u Fulimpex Starogard Gdański: Chciałbym pogratulować WKK za walkę do końca meczu. Odnośnie samego meczu, co mogę powiedzieć, to drużynowo i statystycznie wygląda to dobrze i cieszę się, że pomimo tych wszystkich kontuzji zagraliśmy drużynowo, wydaje mi się, dobre spotkanie. Myślę, że boli fakt tylko, że jak robiliśmy sobie dużą przewagę, to nie docisnęliśmy do gazu i zawsze pozwoliliśmy wrócić WKK na tę stratę 10-12 punktów, a mogliśmy to szybciej po prostu zakończyć, ale może, nie wiem, sił brakowało. Co mogę powiedzieć? Cieszę się, że mieliśmy mało strat. To pokazuje, że szanowaliśmy dosyć piłkę i mam nadzieję po prostu, że kolejne mecze będziemy wychodzić jeszcze bardziej skoncentrowani, aby po prostu sytuacje, tak jak w tym meczu, gdzie robimy sobie naprawdę dużą przewagę i nie oddawać tej przewagi, bo potem zdarzą się mecze, że będzie nas znowu tak mało i po prostu nie wrócimy do takiej przewagi, jak mieliśmy na początku więc mam nadzieję, że teraz trochę odpoczniemy, wrócimy o wiele bardziej skoncentrowani i będziemy trenowali na jeszcze większej intensywności i od kolejnego meczu grali jeszcze tę lepszą koszykówkę. Ja mam nadzieję, że też będę bardziej skoncentrowany, bo było dużo sytuacji, w których nie jestem z siebie zadowolony i po prostu od kolejnego meczu trzeba być lepszym i bardziej skoncentrowanym, by wypełniać założenia postawione nam przed meczem.
W tym sezonie na pewno to mój najlepszy mecz, bo to jest bodajże czwarty mecz, natomiast jeżeli chodzi o pozostałe jakieś tam... Cieszę się, natomiast mówię, no nie jestem do końca zadowolony, bo mówię, było parę tych sytuacji, w których nie wykazałem się po prostu zdecydowaniem takim, aby wypełniać te założenia po prostu, które mieliśmy sobie postawione i przez to cierpiał zespół i nie mogę doprowadzić do takich sytuacji, bo mówię, bo po prostu takie mecze potem mogą się zemścić, że pare błędów i drużyny wrócą do tych.
Natomiast jeżeli chodzi indywidualnie, no to cieszę się i mam nadzieję, że kolejne mecze będziemy prezentować zarówno dobrą koszykówkę drużynową, jak i indywidualną.
Znam trenera Łukasza Dziergowskiego, bo trener Łukasz był moim pierwszym trenerem, jak zaczynałem w wieku dziewięciu lat trenować koszykówkę, więc myślę, że to było sentymentalne spotkanie, bo bodajże chyba pierwszy raz grałem przeciwko trenerowi, albo drugi, więc nie chciałem źle wypaść na tle zespołu trenera, który mnie uczył tej koszykówki od podstaw, więc na pewno on mnie zna. Tutaj też zespół, bo jednak już jest ograny na poziomie pierwszoligowym, więc cieszę się, że miałem okazję jeszcze zagrać przeciwko trenerowi.
Ostatni raz grałem u trenera Dziergowskiego w sezonie, jak mieliśmy 18 lat, to jeszcze było w młodzieżówce WKK Wrocław, bo tam grałem, to u trenera coś tam, jakieś rzeczy pamiętałem, natomiast to było jak przez mgłę, bo to jednak 7 lat temu było, jak ostatni raz się widzieliśmy i graliśmy w tym samym zespole, ale znałem po części styl, wiedziałem, co chcą wykorzystać i tutaj na pewno sztab trenerski nasz też dobrze do tego przygotował, bo byliśmy gotowi na zatrzymanie ich najbardziej groźnego zawodnika, jakim jest Bradley Waldow.
