Iwo Maćkowiak, koszykarz ŁKS-u Coolpack Łódź: Ode mnie krótki komentarz. Na pewno nas cieszy, że wygraliśmy, cieszę się, że wygraliśmy dzisiaj, że nie musieliśmy tej serii rozstrzygać w piątym meczu. Na pewno wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz, bo drużyna z Tych nie miała już nic do stracenia. Miała swój sezon na szali, więc wiedzieliśmy, że trzeba od początku postawić mocne warunki, że od razu musimy nadać swój ton, co wydaje mi się, że nam się udało. I w sumie to wszystko.
Nikola Avramović, trener ŁKS-u Coolpack Łódź: Drużyna pokazała charakter, walczyła jak lwy. Od początku byliśmy bardzo skoncentrowani, skupieni na celu o czym sobie wcześniej mówiliśmy. Jesteśmy krok bliżej do osiągnięcia celu, nie zatrzymujemy się, na pewno damy z siebie wszystko co mamy najlepsze. Teraz mamy kilka dni na przygotowanie się do kolejnej rundy, mamy chwilę, żeby potrenować, to jest teraz bardzo ważna kwestia.
Tomasz Śnieg, koszykarz GKS-u Tychy: Gratulacje dla ŁKS-u za awans do półfinału. Co mogę powiedzieć? Nie wiem co się stało. Był bardzo duży niedosyt po dwóch spotkaniach w Łodzi, gdzie naprawdę graliśmy dobrą koszykówkę. Nie wiem czy ten drugi mecz może nie był kluczowy, bo inaczej by się grało jakbyśmy tutaj przyjeżdżali przy 2-0, a mieliśmy olbrzymie szanse w tamtym spotkaniu, a tutaj w spotkaniach w Tychach, no jakby kosze były zaczarowane, mieliśmy problemy ze skutecznością, straty, które popełnialiśmy jak nie my grając przez cały sezon, głupoty w obronie, także tutaj w tych dwóch spotkaniach tak naprawdę ŁKS był od samego początku ekipą dominującą. My próbowaliśmy, szarpaliśmy, zmienialiśmy, ale pełna kontrola po stronie przeciwnika. Dzisiaj naprawdę jest nam smutno, bo czuliśmy przez to, że przewaga parkietu przeszła na naszą stronę, że możemy naprawdę awansować do tego półfinału, ale myślę, że z czasem naprawdę po paru dniach docenimy to miejsce, w którym byliśmy, w którym jesteśmy obecnie. Graliśmy dobrą koszykówkę cały sezon i szkoda, że kończymy sezon, bo naprawdę apetyty były wyższe. Dziękuję kibicom naprawdę w tych dwóch spotkaniach, chyba to był najlepszy zawodnik GKS-u Tychy.
Tomasz Jagiełka, trener GKS-u Tychy: Myślę, że po tych dwóch spotkaniach zasłużone zwycięstwo ŁKS-u i awans do półfinału. Apetyty nasze urosły po meczu sezonu regularnego, który wygraliśmy w Łodzi i przede wszystkim po pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym. Prawda jest taka, że kluczowe spotkanie odbyło się wczoraj i nie udźwignęliśmy rangi tego meczu. Te nasze kosze nigdy nie były tak zaczarowane. Często miewaliśmy przestoje w grze, ale nie tak, żeby dwa mecze zagrać na tak fatalnej skuteczności, ale jak to stare przysłowie mówi, gra się na tyle, ile przeciwnik pozwala i ŁKS nam zabrał wszystkie nasze atuty. Był po prostu lepszy i dlatego gratulacje dla nich. Co do całego sezonu, ja powiedziałem chłopakom w szatni, że jestem z nich bardzo dumny, że przede wszystkim walczyli w każdym spotkaniu i chyba tego nam kibice nie mogą odmówić, że ta walka trwa zawsze do ostatniej sekundy. Dla mnie osobiście odpadnięcie w ćwierćfinale, wiem, że z mocnym ŁKS-em, na pewno jest porażką, ale też powiedziałem, że nagle gdybyśmy w finale odpadli, to też by była dla mnie to porażka. Ja po prostu chcę zawsze wygrać i fajnie, że udało się to w tym zespole zaszczepić, że ten zespół był agresywny zawsze. Walczył do samego końca o każdą piłkę. Nie mówiliśmy o tym nigdy, ale wielu zawodników poświęciło naprawdę swoje zdrowie, grając czasami nawet z kontuzją na własną odpowiedzialność i to są rzeczy, które się bardzo ceni u sportowca. Pewnie dzisiaj jesteśmy, tak jak Tomek powiedział, mocno rozczarowani i zawiedzeni, ale cały sezon trzeba uznać naprawdę za udany przy tej wyrównanej lidze. Bardzo wysoki poziom ligi, wzrósł przez ostatni sezon, zaliczyliśmy świetny run, zaliczyliśmy świetną drugą rundę, co dało nam awans do play-off. Niewiele brakło, a zagralibyśmy z przewagą własnego parkietu. Nie wiadomo, co by się stało, gdyby nie kontuzja, „Kiwiego”, gdzie mieliśmy świetną formę. Każdy z jakimiś problemami się boryka, ale to nie jest żadne wytłumaczenie. Myślę, że można być dumnym z tych chłopaków i fajnie, że kibice nam to oddali w tych ostatnich dwóch meczach. Takie wsparcie, jak czuliśmy tutaj u siebie, było czymś wielkim i faktycznie dobrze Tomek ujął to był nasz szósty, niestety najlepszy zawodnik w tej batalii w meczach u siebie. Trzeba przełknąć gorycz porażki, jutro się obudzić, podnieść głowę i patrzeć już do przodu. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za wsparcie, dziękuję swojemu zespołowi za walkę i do zobaczenia.
